Reklama
jest narzędziem marketingowym korzystającym z dorobku kilku
dziedzin nauki. W swych działaniach wykorzystuje elementy teorii
komunikacji, konsumpcji i psychologii. Każda z tych dziedzin w inny
sposób opisuje i kategoryzuje otaczającą nas rzeczywistość.
Outdoorowa
reklama dosłownie rozlała się na ulice polskich miast. Bilbordy
wiszą wszędzie. Na każdym płocie, murze, ścianie bloku. Na
jeżdżące reklamy zamieniono autobusy, tramwaje i pociągi.
Plakatami zaklejone są też przystanki komunikacji miejskiej i
dworce. Reklamy co raz częściej są wieszane na fasadach domów
mieszkalnych, szkół. Czasami bywa tak, że całkowicie je
zasłaniają. Są też malowane sprayem na chodnikach i murach. Nasze
miasta znikają systematycznie zakrywane kawałkami kolorowej dykty.
Ulubione miejsca zamieniają się w wystawy „dzieł”,
których niekoniecznie chcemy oglądać. Bilbordy kradną uwagę,
którą moglibyśmy poświęcić na podziwianie okolicy i wyjątkowych
obiektów.
Reklama kształtuje nasze postawy, nie tylko konsumenckie, lecz także wpływa na sposób życia człowieka. Konsument przestał być biernym odbiorcą wrażliwym na perswazję reklamodawcy. Widz pod wpływem reklamy ma ostatecznie zadecydować i zrealizować zakup. Jednak proces „zachęcania” do odwiedzin sklepu jest bardzo złożony. Każdy człowiek miewa zachcianki, co w bardzo pomysłowy sposób wykorzystują twórcy reklam. Subtelnie przekonywają i tworzą atrakcyjny, łatwe do zapamiętania hasło. Używają ich w innej – nie koniecznie związanej z samym produktem – sytuacji. Jest to „pokaz” przystosowany do prywatnych potrzeb widza i konsumenta.
W obecnych czasach reklama stała się odmownym elementem naszego życia. Nie ma miejsca na ziemi, gdzie by ta forma przekazu się nie pojawiła. Dziennie przeciętny konsument jest w stanie zobaczyć kilkaset i nawet więcej przekazów reklamowych. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z ilości przekazanych nam informacji. Jesteśmy już przyzwyczajeni do etykiet, ulotek. Dlatego też reklamy staja się coraz bardziej agresywne. Konkurencyjne firmy prześcigają się w coraz większych, bardziej kolorowych i intrygujących bilbordach. Nas jako konsumentów, męczy ciągłe atakowanie w każdym aspekcie życia. Często mamy tego dosyć. Reklamy nas denerwują, w codziennej egzystencji staramy się od nich uciec, choć jest to bardzo trudne.
Reklama kształtuje nasze postawy, nie tylko konsumenckie, lecz także wpływa na sposób życia człowieka. Konsument przestał być biernym odbiorcą wrażliwym na perswazję reklamodawcy. Widz pod wpływem reklamy ma ostatecznie zadecydować i zrealizować zakup. Jednak proces „zachęcania” do odwiedzin sklepu jest bardzo złożony. Każdy człowiek miewa zachcianki, co w bardzo pomysłowy sposób wykorzystują twórcy reklam. Subtelnie przekonywają i tworzą atrakcyjny, łatwe do zapamiętania hasło. Używają ich w innej – nie koniecznie związanej z samym produktem – sytuacji. Jest to „pokaz” przystosowany do prywatnych potrzeb widza i konsumenta.
W obecnych czasach reklama stała się odmownym elementem naszego życia. Nie ma miejsca na ziemi, gdzie by ta forma przekazu się nie pojawiła. Dziennie przeciętny konsument jest w stanie zobaczyć kilkaset i nawet więcej przekazów reklamowych. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z ilości przekazanych nam informacji. Jesteśmy już przyzwyczajeni do etykiet, ulotek. Dlatego też reklamy staja się coraz bardziej agresywne. Konkurencyjne firmy prześcigają się w coraz większych, bardziej kolorowych i intrygujących bilbordach. Nas jako konsumentów, męczy ciągłe atakowanie w każdym aspekcie życia. Często mamy tego dosyć. Reklamy nas denerwują, w codziennej egzystencji staramy się od nich uciec, choć jest to bardzo trudne.
Doświadczenie
pokazuje, że raz zawieszone płachty wiszą pod pozorem remontu
kamienic miesiącami, a nawet latami. Rozwieszane na rusztowaniach
płachty już nie tylko okropnie szpecą miasta, ale też zaczęły
utrudniać życie przechodniom.
Niestety
nie da się w stu procentach wyeliminować reklam
z naszego widoku.
Skoro się nie da, to przynajmniej trzeba je tak zamienić i
zminimalizować aby w sposób delikatny dały nam znak o istnieniu
danego produktu.
Zdecydowanie
powinniśmy brać przykład z niektórych miast zachodniej Europy.
Tam udało się połączyć istnienie reklamy zewnętrznej z troską
o wygląd miast. Bilbordy są, ale w umiarkowanej liczbie, do tego
umieszczane są w miejscach, gdzie nie szpecą. Ostatnio takim planem
w Polsce jest projekt MiastoMojeAwNim.pl.
Zamysł ma na celu
ocalenie przestrzeni publicznej z rąk firm outdoorowych.
Celem
strategicznym jest zmiana prawa w skali ogólnopolskiej. Pomysłem
jest doprowadzenie do powstania aktu prawnego, który by całościowo
regulował problem estetyki przestrzeni publicznej. Taka ustawa
stałaby się podstawą prawną wszystkich decyzji ingerujących w
charakter krajobrazu miejskiego.
Obecnie władze lokalne nie mają wielkiego wpływu na to, co jest wieszane na ulicach. Nie są w stanie ograniczyć rozwoju firm outdoorowych. Niejednokrotnie wieszają one nowe bilbordy na podstawie decyzji uzyskanych dzięki wykorzystaniu luk w prawie.
Obecnie władze lokalne nie mają wielkiego wpływu na to, co jest wieszane na ulicach. Nie są w stanie ograniczyć rozwoju firm outdoorowych. Niejednokrotnie wieszają one nowe bilbordy na podstawie decyzji uzyskanych dzięki wykorzystaniu luk w prawie.
Jeśli
nie powstrzymamy, szybkiego rozwoju reklam to w niedługiej
przyszłości mogą czekać nas bardzo dramatyczne rozwiązania.
Podczas debaty jaka była zorganizowana przez stowarzyszenie
„Miasto
moje a w nim.pl”,
Elżbieta Dymna i Marcin Rutkiewicz przedstawili
widzom
fotomontaże ilustrujących, jak wyglądałyby słynne zabytki gdyby
umieścić na nich reklamy.

